Zak³adki:
|
sobota, 07 stycznia 2012
wtorek, 03 stycznia 2012
poniedzia³ek, 02 stycznia 2012
poniedzia³ek, 04 lipca 2011
spe³nione kolejne marzenie
Miesi±c temu zamieszka³a ze mn±. Ma 2 lata, jest czasem radosn± czasem smutn± w³ochat± piesów± w typie owczarka. Znaczy siê wielorasowa czy jak to tam ³adnie nazwaæ. Jest fantastyczn± Lun±. Borykamy siê z problemikami wychowawczymi, chodzimy do Pani Trenerki, uczymy siê siebie.
pi±tek, 10 grudnia 2010
zimowo
Nagle zauwa¿y³am, ¿e znów jest zima. Ledwie w kwietniu, kilka miesiêcy temu pisa³am o ¶niegu topniej±cym i wodzie lec±cej z dachów a ju¿ znów tego ¶niegu mamy a¿ nadto. W dodatku nikt mi nie powiedzia³/a ¿eby nie zaci±gaæ rêcznego zim±. No i sobie zamarz³. Za to opony ¶wietnie siê sprawuj± i w ogóle ¯uczek rozbuchany na mrozie jak ma³o które auto. Pracy jest tyle, ¿e nie chcê nawet o tym pisaæ. Nie ma sensu :P Znów okres przed¶wi±teczny i... byle do wiosny..
niedziela, 05 wrze¶nia 2010
wrzesieñ
Nie sposób opisaæ zmianê kierunku ¿ycia, sposobu my¶lenia i postrzegania siebie. By³am, prze¿y³am, wróci³am i przygl±dam siê nowej sobie. Autem je¿d¿ê o niebo pewniej, szybciej i sprawniej. W pracy ogarniam siebie i rzeczywisto¶æ. Przygl±dam siê nowej sobie.
poniedzia³ek, 14 czerwca 2010
czwartek, 03 czerwca 2010
nie lubiê burzy
Rok temu, mniej wiêcej o tej samej porze wyjechali¶my z pracy na planowanie strategiczne do o¶rodka ukrytego w lesie, nad jeziorem. Nocowali¶my w mi³ych pokojach, ale ³omoc±ca przez ca³± noc burza nie dawa³a mi spaæ. Strrrrasznie siê ba³am. Rano moja szefowa stwierdzi³a, ¿e jestem ostatni± osob±, któr± by podejrzewa³a o to, ¿e boi siê burzy. A ja siê bojê. Bardzdzdzooo. Niech ten M. szybko wraca, bo sezon burzowy wykoñczy mnie nerwowo :P
¶roda, 02 czerwca 2010
egzamin egzaminów
Kolejna przygoda.. ile¶ czasu minie, zanim przestan± robiæ na mnie wra¿enie. Postanowi³am poje¼dziæ, przy okazji zatankowaæ (o poprzedniej nieudanej próbie tankowania mogê tylko powiedzieæ, ¿e podjecha³am ze z³ej strony do dystrybutora - reszta niech pozostanie milczeniem). Jecha³am sobie rado¶nie pokonuj±c kolejne ronda (!) i skrêty w lewo (!) gdy nagle spojrza³am we wsteczne lusterko i zobaczy³am grafitowe niebo. Nie pytajcie jak wygl±da³a ulewa z tego nieba - widoczno¶æ na jakie¶ 2m. Po krótkim kr±¿eniu zjecha³am na bli¿ej nie zidentyfikowane osiedle i czeka³am sobie grzecznie, ale pada³o dalej wiêc postanowi³am wracaæ do domu. Uroku sytuacji dodawa³ fakt, ¿e jecha³am na "GPSa", wiêc kiedy widoczno¶æ spada³a prawie do zera nie mia³am pojêcia bladego gdzie jestem. Znów wiêc ufaj±c maszynce, wybra³am stosowny adres i o dziwo tym razem znacznie prostsz± drog± wróci³am do domu. Z tego wra¿enia na osiedlu zaparkowa³am równolegle jak od linijki - za pierwszym razem, równiutko.
pi±tek, 28 maja 2010
kultura warszawskich kierowców i kierowczyñ...
.. mnie zadziwia. Otó¿ obtr±biona zosta³am, kiedy przy wje¼dzie na parking niechc±cy zgas³ mi silnik i na 30 sek zatamowa³am ten¿e wjazd (wjazd by³ z absolutnie nie uczêszczanej uliczki osiedlowej notabene).
Jednak¿e, kiedy mylê pasy i skrêcam nie z tego co trzeba (¿eby kto¶/sia nie my¶la³, ¿e jak s± 3 pasy na ¶rodku skrzy¿owania, to kto¶ je oznacza strza³kami, coby ludno¶ci u³atwiæ ¿ycie) - nie tr±bi±. Kiedy przed skrzy¿owaniem ga¶nie mi samochód (na zielonym - ze trzy razy ju¿) - nie tr±bi±.. Jak wje¿d¿am pod pr±d w osiedlow± uliczkê - nie do¶æ ¿e NIE TR¡BI¡ to siê zatrzymuj± i mnie przepuszczaj±.
Albo uznaj±, ¿e ¿ycie im mi³e i tak bêdzie bezpieczniej, albo moje wyobra¿enia o je¿d¿eniu po Warszawie jednak ró¿ni± siê od stanu faktycznego :)
wra¿eñ ci±g dalszy
Samochód mam ju¿ w posiadaniu prawie trzy tygodnie. Z po³owê tego czasu spêdzi³am poza Warszaw±, wiêc nie by³o okazji ¿eby poje¼dziæ. W zesz³± niedzielê zaliczy³am trasê S³u¿ewiec - Dworzec Zachodni - S³u¿ewiec. Kto by³/a ten/ta wie - Aleja Niepodleg³o¶ci, Plac Zawiszy, 4-pasmówka przy Zachodnim. Do tego M.: skrêæ w lewo, albo jed¼ prosto, albo nie, skrêæ.. Spoci³am siê jak mysz jaka. Ten epizod zakoñczy³am wjechaniem pod pr±d w uliczkê osiedlow±, jako¶ nie zauwa¿y³am, ¿e tam wysepka jest na ¶rodku..
Dzi¶ telefon do szwagra, coby przejecha³ ze mn± z Kabat, ale nie móg³. Có¿ mi pozosta³o. Odczeka³am do 20.00 i ruszy³am. Nawet mia³o nie byæ skrêtów w lewo, gdyby nie to, ¿e z³y zjazd wybra³am i ruszy³am na Piaseczno. Potem uda³o mi siê zawróciæ. Potem przegapi³am zjazd w osiedle, wiêc jeszcze objecha³am je woko³o, zaparkowa³am na pierwszym wolnym, elegancko dostêpnym miejscu. Uff.
wtorek, 18 maja 2010
pierwsze wra¿enia po zmotoryzowaniu
Po krótkiej akcji w okresie czwartek - poniedzia³ek zosta³am w³a¶cicielk± Renault Twingo (z³oty metalic :D ale nie bêdê wymy¶laæ).
Na szczê¶cie Szwagier przywióz³ mnie w aucie owym pod dom, bo sama bym siê nie odwa¿y³a. Dzi¶ ten¿e Szwagier bardzo dzielnie zniós³ jazdê ze mn± za kierownic±. W zasadzie pierwsza od dawna jazda zaliczona. Jak siê skupiê na je¼dzie to przeoczê znaki, ¶cinam zakrêty (niebezpieczne jak cholera przy dwóch pasach do skrêtu i Subaru na tym po wewnêtrznej). Nie lubiê ¶wiate³ jednych za drugimi i skrêtów w lewo :) przewa¿nie je¼dzi³am 30tk± i tamowa³am skutecznie ruch, ale.. ka¿dy siê kiedy¶ uczy³ je¼dziæ, nie?
poniedzia³ek, 10 maja 2010
poniedzia³ek, 05 kwietnia 2010
Podlasie
Pod wp³ywem impulsu zmieni³am zdanie i w pi±tek zamiast do poci±gu na ¦l±sk, wsiad³am do busa na Podlasie. To by³a w³a¶ciwa decyzja wyjazdu bez laptopa i zasiêgu w komórce. Wolne dni up³ynê³y nam na szukaniu ¶ladów bobrów (znalezione!), podziwianiu bocianów w gniazdach, ³a¿eniu po ³±kach i lesie, rodzinnych spêdach (mi³ych bardzo i nie nerwowych). P³awieniu siê w piêknym i ciep³ym s³oñcu (wbrew wszelkim zapowiedziom dopiero dzi¶ popo³udniu zaczê³o padaæ). W czwartek perspektywa 4 dni wolnych jawi³a siê jak d³ugie pasmo trudnych dni. Dzi¶ stwierdzam, ¿e nawet nie zaczê³am odpoczywaæ. Dopiero zaczê³am spokojnie oddychaæ ¶wie¿ym powietrzem.
wtorek, 30 marca 2010
chrzciny
Ochrzci³am moje nowe mieszkanie oraz sufit s±siada. Ochrzci³am je wod± z wanny z p³ynem do k±pieli. Ca³e szczê¶cie, ¿e nie zachcia³o mi siê kolorowej soli do k±pieli, bo bia³y sufit piêtro ni¿ej by³by ró¿owy/zielony/niebieski.. Poza tym mieszka siê super i mimo, ¿e od tygodnia jestem sama w domu jest naprawdê fajnie. Nawet roz³adowujê ró¿ne kartony co to jeszcze zosta³y na szafach, trochê gotujê, suszê pranie na balkonie. Da³ mi do my¶lenia przeczytany dzi¶ artyku³ w Przekroju, o tym, kto mieszka na osiedlach zamkniêtych :-)
niedziela, 21 marca 2010
new place
Moja w³asna, w³asnorêcznie wynajêta, osobista kawalerka. Moja/nasza. Niedziela: pakowanie ostatnich rzeczy. Poniedzia³ek: transport i wniesienie rzeczy zajê³y nam oko³o 2,5 h. Znaczy siê sprawnie posz³o. Zakupy w Tesco. Wtorek: Ikea, kupujemy biurko, szafkê pod biurko, kapê na ³ó¿ko i trochê innych rzeczy (tym razem wg listy, nadprogramowych prawie nie by³o). Rozpakowana wiêkszo¶æ kartonów. ¦roda: transport czê¶ci rzeczy z mieszkania M., zakupy, dalsze intensywne rozpakowywanie. Czwartek: zakup rolet, skrêcanie rolet, rozk³adanie sto³u, skrêcanie biurka.. Pi±tek: ¶pimy u M., mamy do¶æ. Sobota: porz±dki w kuchni, jakie¶ 4 h. W miêdzy czasie têpienie kocich kud³ów, które przyprawiaj± mnie o duszenie siê alergiczne co wieczór. Chyba dobrze nam idzie, bo dzisiejsza noc by³a pierwsz± przespan± bez duszenia siê i leków.
pi±tek, 05 marca 2010
chomiczyca
Ju¿ bardzo nied³ugo przenoszê siê do kawalerki - ¶wie¿o wynajêtej. Postanowi³am po¶wiêciæ trochê czasu na przyjrzenie siê moim zasobom rzeczowym, a raczej na ich ograniczenie i zmniejszenie. W efekcie wynios³am trzy ogromne reklamówy ubrañ i pierwsz± wielk± reklamówê makulatury. Czeka na rozbrojenie sterta papierów na komodzie. Nie mam jako¶ natchnienia aby siê za to zabraæ, za to mam ochotê to wszystko zgarn±æ do ¶mieci... Zastanawiam siê, co by by³o gdybym te wszystkie moje papiery i popierdó³y wyrzuci³a. Nie wierzê, ¿e czego¶ bym bardzo nagle zaczê³a potrzebowaæ. Ponoæ jest tak, ¿e je¶li jakiego¶ przedmiotu przez rok siê nie wziê³o do rêki - mo¿na go spokojnie wyrzuciæ.
niedziela, 21 lutego 2010
niedzielnie
Tak jakby wiosn± pachnie, a na pewno wygl±da - woda leje siê z dachów strumieniami, ¶niegu coraz mniej.. Oby tylko tak dalej..
czwartek, 04 lutego 2010
w³a¶ciwie bez tematu
Siedz±c na szkoleniu patrzy³am na moich dalekich znajomych - s± par± i
nied³ugo wezm± ¶lub. Pod wp³ywem tego patrzenia spróbowa³am sobie
wyobraziæ siebie w bia³ej sukience, bia³ym welonie itd. Za nic tego nie
mog³am zobaczyæ. Widzê osobê w takim stroju i obok siebie w moim je¿u
na g³owie i szarym polarze. Nijak siê siê to nie ³±czy :)
I znów przypomina mi siê obietnica z³o¿ona mojemu koledze - dopóki Ty i Twój partner nie bêdziecie mogli wzi±æ ¶lubu/zalegalizowaæ swojego zwi±zku - ja nie wchodzê w ten system z moim "prawilnym", "jedynie s³usznym", heteryckim zwi±zkiem.. Postrzeganym jako heterycki przez zupe³ny przypadek, bo jest zwi±zkiem biologicznej kobiety i biologicznego mê¿czyzny. To co jest w naszych g³owach, nie ma nic wspólnego ze stereotypow± ¿on±/narzeczon±/dziewczyn± i mê¿em/narzeczonym/ch³opakiem.
niedziela, 24 stycznia 2010
zaczarowany las
To by³a jazda jak z "Opowie¶ci z Narni", ponad 5 godzin w autobusie z tego oko³o 1,5 godziny przez Warmiê i Mazury. Nie by³o widaæ gwiazd, nie by³o widaæ ¿adnych ¶wiate³, domów, ludzi, nie by³o latarni przy drogach, z rzadka mija³ nas samochód. Drogi by³y w±skie, czêsto zwê¿one do jednego pasa (chyba przez zwa³y ¶niegu, ale nie mam pewno¶ci bo ma³o widzia³am - tyle ile o¶wietla³y przelotnie ¶wiat³a autobusu). W tej magii zimy my w eleganckim, nowoczesnym, wielkim autobusie "mrówce". Kiedy jecha³ przez ten las - w ¶rodku panowa³a zadziwiaj±ca cisza, tak jakby wszystkie osoby zosta³y zaczarowane, otulone i wyciszone mrokiem, który wdziera³ siê przez ogromne okna do ¶rodka autobusu.. Kiedy tak cz³owiek jedzie, zapomina o tym, ¿e gdzie¶ tam przed ni± czai siê Warszawa z jej zabieganiem i ¶wiat³ami. Kiedy ju¿ doje¿d¿a na miejsce, wpada w wir ¶wiate³ i bieg, tamto wspomnienie staje siê kadrem z dawno ogl±danego filmu, dawno przeczytanej ksi±¿ki, dawno wys³uchanego s³uchowiska.
sobota, 16 stycznia 2010
przeja¿d¿ki w zamra¿arce
Ju¿ nawet media o tym pisz±, po skargach pasa¿erek i pasa¿erów warszawskiej komunikacji miejskiej. I mnie ta przyjemno¶æ nie omija. Ostatnio przewa¿nie je¿d¿ê tramwajami, wiêc szansa na przeja¿d¿kê zamra¿ark± jest co najmniej po³owiczna bo ¶rednio co drugi warszawski tramwaj je¼dzi bez ogrzewania (badania w³asne ;)). Oczekiwanie na przystanku zamienia siê w chwile grozy i wpatrywania siê w nadje¿d¿aj±cy pojazd - czy ma lód na szybach czy te¿ nie. Nastêpnie w zale¿no¶ci od stanu ogrzewania pojazdu jedzie siê w rêkawicach narciarskich, czapce i kapturze lub bez wy¿ej wymienionych. Ca³y ten osprzêt mia³am na sobie ostatnio pokonuj±c trasê Ho¿a - S³u¿ewiec nieogrzewan± osiemnastk±, 25 min. jazdy, w rêku ksi±¿ka - bardzo ciekawa notabene - coby skróciæ czas koszmarnej podró¿y odbywanej po 11 godzinach pracy. Aha - mog³abym jechaæ stosiedemnastk± (z du¿± szans± na w³±czone ogrzewanie w ¶rodku), ale ostatnio ilekroæ na ni± czekam - tylekroæ nie przyje¿d¿a. Ot uroki warszawskiej zimy.
niedziela, 03 stycznia 2010
tym razem o ubraniach
W³a¶ciwie nigdy nie po¶wiêca³am im wiêcej uwagi ni¿ wymaga³a tego wizyta w ciucholandzie - raz na 2-3 tygodnie bluzka za 5-10 z³. Raz w roku nowe d¿insy, 2-3 razy w roku jaki¶ sweter lub bluza - te¿ z ciuchów.
Od kiedy pracujê w zupe³nie innym trybie (który miêdzy innymi wymaga czasem ubrañ oficjalnych), szkolê, mam trochê wiêcej gotówki do dyspozycji - zaczê³am wiêcej uwagi po¶wiêcaæ wybieraniu i kupowaniu ubrañ. S³owo "trochê" jest tu ma³o adekwatne, gdy¿ posiadaj±c specyficzn± figurê, posiadam równie¿ sporo problemów z doborem rozmiaru. Nieco ³atwiej jest po tegorocznej diecie, ale.. - d¿insy r. 36, nogawki do skrócenia (jeszcze mi siê nie zdarzy³o kupiæ dobrych na d³ugo¶æ), - koszule r. 38, opinaj± siê na brzuchu (a raczej, nazywaj±c rzecz po imieniu - rozje¿d¿aj±), - koszule r. 40 maj± za d³ugi rêkaw, szew na ramieniu poni¿ej ramienia, ale za to na brzuchu s± akurat, - marynarki r. 40 maj± za d³ugi rêkaw - reszta akurat. I tak w kó³ko. Podobno trzeba znale¼æ "swój" sklep. Jak na razie p³aczê rzewnymi ³zami, bo ten, w którym koszula okaza³a siê byæ akurat zaprezentowa³ na metce cenê za wy¿ej wspomnian± - 139,00 z³. Sprawa z pozoru jest b³aha. Dla osoby, która raz na jaki¶ czas musi siê porz±dnie ubraæ, a nie jest w stanie kupiæ owych porz±dnych ubrañ w porz±dnych cenach, wybranych w rozs±dnym okresie czasu (czyli na poszukiwanie jednej rzeczy max 1h, wizyta w max 3 sklepach a nie 3 tygodnie, wizyta w 15 sklepach, ¿eby dobraæ bia³± koszulê!) zaczyna stanowiæ powa¿ny problem. brak postanowieñ noworocznych
Spotka³am siê wczoraj z bardzo dawn± nie widzian± I. Mia³y¶my na rozmowê jakie¶ dwie h, w którym¶ momencie zapyta³a mnie o moje postanowienia noworoczne. W³a¶ciwie nigdy ich nie robi³am. Mo¿e czasem jakie¶ drobiazgi obiecane sobie samej i gwiazdom, pod wp³ywem atmosfery noworocznej, ogniska sylwestrowego i szampana. ¯adnych powa¿nych obietnic. Tak te¿ by³o i w tym roku. O pó³nocy le¿eli¶my sobie na materacu, ogl±daj±c film i fajerwerki (po pó³ godzinie ju¿ mieli¶my serdecznie do¶æ huku) za oknem, nie p³awi±c siê w atmosferze zmiany roku. Jedyne o czym my¶la³am to o ewentualnej prawdziwo¶ci koñca kalendarza Majów (nie pamiêtaj±c czy to ju¿ w 2010 r., czy jako¶ pó¼niej?). Tak wiêc z bilansu: - imprez sylwestrowych: 0 - postanowieñ noworocznych: 0 - ciep³ych wieczorów sylwestrowych spêdzonych z Osob± Wa¿n±: 1 - wysprz±tanych kuchni i ³azienek w wieczór sylwestrowy aby mieæ czysto na weekend: 2. Szczê¶liwego Nowego Roku!
poniedzia³ek, 28 grudnia 2009
monotematycznie
Pisa³am tu o tym nie jeden raz. O zmêczeniu prac±, o p³aczu z nieogarniêcia spraw. Dzi¶ rano, w drodze do pracy, u¶wiadomi³am sobie, ¿e to wszystko to musi byæ wypalenie zawodowe. Niechêæ i poczucie zmêczenia na sam± my¶l, ¿e znów to wszystko bêdê musia³a robiæ, za³atwiaæ, popychaæ do przodu. Trzy tygodnie urlopu to w tej chwili dla mnie niezbêdne minimum. Ciekawe, czy uda mi siê je wywalczyæ.. | ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||